mar
3
2010

Sklepy z zabawkami przynoszą zyski

e-handel

Przez ostatnie lata mieliśmy wyż demograficzny. Można się spodziewać, że sklepy z zabawkami nie będą się uskarżać na brak klientów. Z ulic dużych miast znikły niemal zupełnie istniejące tam przez lata sklepy z zabawkami. Także marka z tradycjami niewiele znaczy – hipermarkety ze swoją ofertą wygrały ze sklepami działającymi często przez ponad 30 lat. Jednak w lutym na Międzynarodowych Targach Zabawek w Norymberdze kupców z Polski było aż o 17 proc. więcej niż przed rokiem. Kryzys w tej branży nie jest mocno zauważalny.

Rynek wzrasta, ale wolniej. Jak twierdzą właściciele sklepów obroty w ostatnich latach rosły w tempie 25–30 proc. rocznie. Wzrost ciągle jest, ale wolniejszy, około 20-proc. Pierwsze objawy kryzysu zauważają też pracownicy biura obsługi klienta firm prowadzących sprzedaż internetową artykułów dla młodych naukowców.
Ostatnie dwa lata były naprawdę dobre. Sprzedaż rosła. Jednak od początku lutego widoczny jest pewien spadek.

Sklepy z zabawkami wycofują się ze ścisłego centrum miast. Na ich miejsce wchodzą banki, które stać na astronomiczny czynsz. Sklep z zabawkami powinien mieć około 100 mkw. Najlepiej mieć własny, bo wysoki czynsz najmu obniża rentowność. Niemal każdy sklep ma też swoją stronę internetową na którą klienci wracają. Otwierając sklep, trzeba mieć rozeznanie rynku, znać preferencje klientów. Wiele zależy od miejsca, miasta, konkurencji. Rynek zaczyna być nasycony, ale klienci zaczynają się odwracać od centrów handlowych i marketów i zaczynają preferować indywidualne sklepy, ale te muszą być urządzone na wysokim poziomie. Asortyment to tysiące pozycji, od niemowlaka do licealisty. Klienci zaczynają doceniać markowe produkty, zależy im na europejskich atestach. Cena nie jest już tak ważna, jak do niedawna. Rynek stale się zmienia. W ostatnich latach weszło wiele nowych produktów, wielką popularność zyskały gry i zabawki edukacyjne.

Comments are closed.